niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 3.

Poprawki w rozdziale "Bohaterowie". 



- Okey. Będę potrzebowała samochodu. Szybkiego samochodu. Chcę zdobyć to auto.- powiedziałam do chłopaków. Popatrzeli na siebie i na mnie. Trzynaście par oczu wpatrywało się we mnie.
- Którego chcesz?- zapytał Jack. 
- Najszybszego.- odpowiedziałam i posłałam mu uśmiech. Spojrzałam na Jo. To właśnie jego był najszybszy.- Tak więc Jo, pożyczysz swojej kochanej Netty samochód?- powiedziałam słodkim głosem i zatrzepotałam rzęsami. John uśmiechnął się i rzucił mi kluczyki od auta. Pisnęłam podekscytowana i rzuciłam mu się na szyję.- Dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję !- zaczęłam całować go po policzkach.- Jesteś kochany.- szepnęłam mu na ucho i jeszcze raz mocno go przytuliłam. 
- Tylko uważaj na siebie. Samochód możesz skasować, ale Ty masz być zdrowa. Jasne?- rzekł dość poważnie Jo. Pokiwałam twierdząco głową i uśmiechnęłam się. Życie to ryzyko albo ryzykujesz wszystko albo nic. Dla tego samochodu zaryzykuję wszystko. Stanęłam przed drzwiami od samochodu Jo. Głęboki wdech i pociągnęłam za klamkę. Ustąpiły i wsiadłam do auta. Odpaliłam go, a silnik rozbrzmiał przyjemnym dla mnie mruczeniem. Przymknęłam oczy i oparłam głowę o zagłówek. Lekki uśmiech zagościł na mojej twarzy. Chłopaki pozwalali mi ćwiczyć i wprawiać się, ale to był mój pierwszy wyścig na poważnie. Ruszyłam gładko do linij startu. Zatrzymałam się jeszcze obok loczka. Wysiadłam z samochodu i podeszłam do niego. Gdy już przed nim stałam odchrząknęłam, bo nadal wydurniał się z mulatem. 
- Ey Ty. Mam dla Ciebie propozycję.- powiedziałam na jednym wdechu. Chłopak spojrzał na mnie, zmierzył, i uśmiechnął cwaniacko na co ja uniosłam jedną brew. 
- Poczekaj kochanie, bo teraz zamierzam się ścigać, a Tobą zajmę się później.- rzekł i puścił mi oczko. Dupek. Spojrzałam na niego z pogardą. 
- Słuchaj frajerze- zrobiłam krok do przodu, tak, że prawie stykaliśmy się klatkami. Gdy poczułam zapach jego perfum zakręciło mi się w głowie. Och.. Jak on pięknie pachnie..- Nie jestem panienką, z którą możesz się zabawić.- wycedziłam przez zaciśnięte zęby.- Chodzi mi o samochód.- wskazałam go kiwnięciem brody. Loczek spojrzał na swojego przyjaciela.- Chcę ten samochód. Mam pomysł. Ja stawiam Camaro, a Ty Charger'a. Kto wygra bierze oba.- powiedziałam nieco spokojniejszym głosem. Roześmiał się, a razem z nim jego przyjaciele. Jego mina momentalnie zrzedła, gdy spojrzał ponad moim ramieniem. Odwróciłam się w tamtą stronę. Uśmiechnęłam się pod nosem i odwróciłam w stronę bruneta. Założyłam rękę na biodro i przekręciłam głowę w bok.
- Joker.- przywitał się oficjalnie lokowany.
- Fast.- Jack skinął na niego formalnie. Um.. Co tu się dzieje?- Netty czemu z nim rozmawiasz?- zapytał nie przerywając kontaktu wzrokowego z Fast'em. 
- Złożyła mi ciekawą propozycję. Mam postawić Charger'a w wyścigu, a ona Camaro.- odpowiedział za mnie loczek i spojrzał na mnie puszczając mi oczko. Wrócił wzrokiem na Jack'a i mierzył się z jego gniewnym spojrzeniem. Dobra. Czas skończyć tą szopkę. Stanęłam pomiędzy nimi twarzą do Jack'a. 
- Joker poradzę sobie sama. Teraz proszę idź sobie.- powiedziałam, już lekko zdenerwowana. Nie jestem małą dziewczynką. Sama mogę sobie poradzić. Odwróciłam się w stronę szczerzącego loczka.- To jak będzie? Idziesz na ten układ czy może boisz się, że dziewczyna zabierze Ci zabawkę?- udałam smutek i wydęłam dolną wargę. Jego kumple zachichotali, a Fast poczerwieniał lekko ze złości. 
- Wyrażaj się. Zgoda, ale potem nie płacz, że stracisz autko i dostaniesz lanie od Jo.- powiedział. Odwróciłam się na piecie. Wsiadłam ponownie do samochodu i odjechałam. Dwóch chłopaków namalowało linię startu sprayem na ulicy. Uchyliłam okno i podałam kasę organizatorowi. Dwa tysiące w gotówce. Każdy uczestnik tyle płaci, a zwycięzca zgarnia całą sumę, a w moim i lokowatego przypadku- ktoś zgarnie auto drugiego. Nawet jeśli nie będzie pierwszy, ale lepszy ode mnie to zgarnie auto. Wszyscy byli gotowi do startu. Jedna ze skąpo ubranych dziewczyn stanęła na środku ulicy. Ściągnęła swoją i tak króciutką bluzkę i podniosła rękę, włącznie z bluzką, w górę. 
-READY
-SET 
-GO! 




*Notka.

No to rozdział 3 :)

Hm.. Ciekawe czy nasza Ann wygra wyścig i pokona wielkiego i potężnego Fast'a. To się okaże :) Czekam na wasze opinie. 





Miłego czytania ! xoxo 



Kwaśna Limonka.






piątek, 20 grudnia 2013

Rozdział 2.

Podziemie. To właśnie tak nazywamy miejsce, w którym odbywają się wyścigi. To MS 14 tam rządzi. Zapytacie co to znaczy wybrać jeden samochód? To znaczy, że musisz z kierowcą jego wygrać albo odrestaurować go po wypadku, który zdarzył się podczas wyścigu, jeśli odkupisz go od właściciela. Ja już wiem, którego chcę. Niebieski Dodge Charger R/T. Och tak.. musi być mój. Niestety, jak mam go zdobyć? W MS 14 jestem dopiero od 4 miesięcy i nie jestem tak dobra jak oni. 
- Więc.. wiesz którego chcesz? - zapytał Joker. Kiwnęłam głową i skupiłam swój wzrok na splecionych palcach. Przygryzłam wargę. Cholera zawszę tak robię jak jestem zdenerwowana albo się boję. - Boisz się, że nie dasz rady? - zapytał po chwili Jack. Punkt do zapamiętania: Muszę koniecznie sprawdzić czy on potrafi czytać w myślach. Podniosłam wzrok i spojrzałam na jego twarz. Skupiłam spojrzenie na jego oczach- one nie potrafią oszukiwać. Widziałam w nich troskę. Trochę tak jak u starszego brata. No cóż, tak mnie traktuje, jak siostrę. Nieśmiało pokiwałam głową. Co się ze mną dzieje? Ja rzadko kiedy jestem nieśmiała.. Muszę się opamiętać, czy coś.. Okey. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech przez nos i ze świstem wypuściłam go przez usta. Jack zaśmiał się. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. Prychnęłam. Odwróciłam wzrok na przyciemnioną szybę jego samochodu. Zapomniałam wam wspomnieć, że zawsze jeździłam z którymś z chłopaków. Dzisiaj trafiłam na Jack'a. Zapadła cisza. Wiedział, że teraz lepiej mnie nie denerwować. Wtedy często.. jak to nazwać? "Wybucham". Dojechaliśmy na miejsce. Zza rogu słychać było muzykę, a gdy skręciliśmy w prawo przed nami pojawiła się chmara ludzi, tańczących, śmiejących się, rozmawiających. Dziewczyny w skąpych ubraniach kleiły się do różnych mężczyzn, a nawet.. do siebie. Ugh.. Skrzywiłam się i pokręciłam z obrzydzeniem głową. Jak można tak się zachowywać? No cóż, nie mi to oceniać.  Gdy tylko się do nich zbliżyliśmy, wszystkie oczy skierowały się na nas. Spojrzałam się na Jack'a, a ten uśmiechnął się pod nosem. Przewróciłam oczami. Auto zatrzymało się, a ja wysiadłam z niego. Oparłam się o przednią maskę samochodu i rozglądałam się za moim dzisiejszym celem. Niestety to co zobaczyłam nie było moim wymarzonym autem, tylko twarzą chłopaka moich koszmarów. Moje ciało całe się spięło. Patrzył na mnie i gdy zauważył moją reakcję, uśmiechnął się pod nosem. Zauważyłam, że po mojej prawej i lewej stronie, ni stąd ni z owąd, pojawili się chłopcy. Wiedzieli o Lukas'ie. Wiedzieli o wszystkim i teraz chcą go dorwać. Wyprostowałam się. Zauważyłam, że Leon ruszył w stronę Lukas'a. Ruszyłam za nim i chwyciłam go za nadgarstek. Odwrócił się do mnie, a ja pokręciłam głową i powiedziałam nieme "Nie". Widziałam to, że zauważył w moim oczach strach. Bałam się Lukas'a, bałam się tego co może mi jeszcze zrobić. Leo pogładził mnie po policzku i uśmiechnął pocieszająco. Och.. nie lubię tego jak ludzie mi współczują. Nie potrzebuję tego. Nie potrzebuję niczyjej pomocy. Chłopak, którego jeszcze chwilę temu trzymałam za nadgarstek, stał już przy Lukas'ie i wymierzał mu pierwszy sierpowy. Lukas chwycił się za krwawiący nos, spojrzał na Leon'a spod byka i chciał mu oddać, ale ten zwinnie uniknął jego ciosu. Za to wymierzył pięść w jego brzuch, Lukas zgiął się w pół i zaczął pluć krwią. Opadł na ziemię, a ja stałam sparaliżowana i powstrzymywałam łzy. Leo wymierzył jeszcze parę serii ciosów i wstał z nieruchomego chłopaka. O Boże! On się nie rusza! Pędem podbiegłam do Leon'a i przytuliłam go od tyłu mocno zaciskając powieki i powstrzymując go od kopnięcia. Jego ciało rozluźniło się, a ja otworzyłam oczy. Obrócił się tak, że teraz swobodnie mógł patrzeć na moją twarz, na której widniała jedna samotna łza. 
- Należało mu się.- szepnął mi na ucho, po czym odsunął się od mojej szyi i kciukiem starł łzę. Szczerze mówiąc, cieszyłam się, że Lukas oberwał. Gdzieś głęboko w sobie wiedziałam, że należy mu się i właśnie dlatego się cieszyłam. Uśmiechnęłam się słabo i pociągnęłam nosem, co wywołało chichot u Leo. Dostał ode mnie żartobliwie w ramię i po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem. Chłopak zawiesił swoje ramię na moich barkach i razem ruszyliśmy w stronę MS 14. Cała dwunastka się uśmiechała. 
- No to którego wybierasz?- zapytał John, gdy już stanęliśmy przed nimi. 
- Hm.. Niebieski charger, ale go nie widzę.- powiedziałam smutno, rozglądając się na wszystkie strony. Leo poklepał mnie po ramieniu i gdy odwróciłam się do niego, z uśmiechem pokazał palcem, wskazując mi moje auto. Uśmiechnęłam się. Zauważyłam chłopaka z burzą loków, który wysiadał z samochodu. Jego zielone oczy spoczęły na mnie i uniósł jedną brew do góry. Hipnotyzująca zieleń jego oczu.. To spojrzenie.. Ten uśmiech.. Och.. Odwróciłam wzrok i spojrzałam na Junior'a, który zmaterializował się obok mnie. Pochylił się nade mną i szepną na ucho. 
- Fast. Szybki, niezrównoważony, nieobliczalny. No to życzę powodzenia.- odsunął się ode mnie, a ja popatrzyłam na niego z otwartymi szeroko oczami i lekko rozwartymi ustami. Spojrzałam na lokowatego. Oddech miałam przyśpieszony i przygryzałam wargę. Chłopak wygłupiał się ze swoimi czterema przyjaciółmi. No pięknie.. I jak ja mam zdobyć ten samochód ?! 





*Notka*



No to rozdział drugi :3 Jak myślicie Ann zdobędzie auto? Pokona Harry'ego? Czekam na wasze opinie :)) 




Kwaśna Limonka. 

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 1.

Dzień jak co dzień. Razem z Rori i Carol szłyśmy do szkoły na zakończenie roku. Wakacje i został tylko ostatni rok liceum. Ostatni rok i studia? Może jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Cholera powinnam już powoli zacząć.. No cóż odłóżmy to na bok. Ubrana byłam tak.
- Ann rusz się !- krzyknęła moja przyjaciółka tym samym odciągając mnie od myśli. 
- Co ?- zapytałam zdezorientowana. Rori szturchnęła mnie biodrem. 
- Idziemy na to zakończenie ?- zapytała Caroline. Przewróciłam oczami i ruszyłam w głąb korytarza, zostawiając przyjaciółki w tyle. Po chwili były już u mojego boku i razem kroczyłyśmy ramię w ramię przez korytarz. Uśmiechnęłam się pod nosem wyobrażając sobie jak idziemy w zwolnionym tempie. W Nowym Yorku jest słoneczny, piękny dzień, a my musimy kisić się na sali halowej. Ugh.. Plaża, opalanie, morze, WAKACJE ! Nie mogę doczekać się naszego wyjazdu na Gran Canaria. Od miesięcy planujemy nasz wyjazd tam, to znaczy mój i MS 14. Piękna, słoneczna pogoda, imprezy, drinki, zabawa. Cieszę się, ale co z tego, że boję się? Zostałam zgwałcona. Jedynym co mi teraz pomaga nie rozpaść się, są dragi. Dzień w dzień jestem na haju. Dzień w dzień palę. Po co? To pomaga. Zajmujesz swoje myśli, uśmiechasz się, świat staje się lepszy, muzyka uspokaja i jest ten wymarzony chillout- siedzisz i zatracasz się w muzyce. Odprężasz się, relaksujesz, uspokajasz. 
Dyrektor w końcu, zakończył swoją jakże ciekawą przemowę- czujesz ten sarkazm. Co roku ta sama gadka. To było nudne już za drugim razem. Wstaliśmy, poklaskaliśmy i wyszliśmy. Pchnęłam metalowe drzwi i uśmiechnęłam się szeroko. Leon czekał na mnie pod szkołą. Podbiegłam do niego i rzuciłam się mu na szyję. Chłopak uniósł mnie i okręcił dwa razy wokół osi. Stanęłam na nogi i odsunęłam na długość ramion. 
- Hej piękna.- powiedział i dał mi buziaka w policzek. 
- Cześć przystojniaku.- odpowiedziałam i szturchnęłam go w ramię.- Wiesz co jak mogłeś mi nie powiedzieć, że dzisiaj masz urodziny.- dopowiedziałam udając obrażoną. Zapomniałam chyba wam wyjaśnić skąd go znam, a więc poznałam go dzień po "tym" zdarzeniu. Pamiętam, że wtedy pierwszy raz spaliłam się. Jakimś cudem wyszłam z domu i znalazłam się w clubie. Potem okazało się, że za tym clubem są organizowane wyścigi. Z czystej ciekawości poszłam na nie. Nie wiem czemu, ale Leo zabrał mnie na swój motor. To było coś. Czułam się wolna, bez ograniczeń. Prędkość, którą osiągnęliśmy była tak wspaniała, zwłaszcza, że wszystkie odczucia były wzmocnione przez mary. No i tak jakoś potem wyszło, że poznałam MS 14 i zostałam jedną z nich. Dziewczyny nie wiedzą o tym, ale na razie nie chcę im mówić. Zauważyłam je kątem oka, wychodzące z budynku. Pomachałam i wsiadłam do samochodu Leo. Wiedzą o tym co zrobił mi Lukas. Chłopak, który stał się moim koszmarem. Chłopak, którego muszę oglądać dzień w dzień. Jechaliśmy do domu Jack'a - lidera Mara Salvar'chy. ( Jack Hopkins ) Jako, że jest liderem cała grupa zbiera się u niego. Po piętnastu minutach drogi, stanęliśmy na podjeździe jego domu. Wyszłam z auta i stanęłam przed drzwiami, po chwili otwierając je. Weszłam do domu, a za mną wszedł Leon. Skierowałam się do salonu, z którego było słychać głośne śmiechy i brzdęk butelek. 
- Co robicie ?- zapytałam, stojąc w progu. 
- Netty !- krzyknął Lex i podbiegł do mnie. Mocno mnie przytulił i pocałował w policzek. Cholernie się zżyłam z nimi przez ten czas, odkąd do nich dołączyłam. Są moją rodziną? Tak, traktuję ich jak braci, a oni mnie jak siostrę. Netty- tak mnie nazywają, taką mam ksywę. 
- Impreza? Beze mnie?- oburzył się Leon, stojąc obok mnie. 
- Netty dzisiaj jest Twój wyjątkowy dzień. Jako, że do nas należysz - powinnaś mieś swój własny samochód. Dzisiaj wybierzesz sobie jeden z podziemia.- powiedział Joker*, a ja ucieszyłam się jak małe dziecko.





Prolog.

Nazywam się Anna Diana Elizabeth Black. Opowiem wam moją historię. Zaczynając od początku. 


Zastanawialiście się kiedyś jak to jest być zgwałconym? Ja nie muszę tego robić. Dwa tygodnie temu wydarzyło się to mi. Co czuję? Czuję się brudna. Za każdym razem jak przypominam sobie o tym mam ochotę wymiotować. Jego brudne łapska na moim ciele. Jego obrzydliwy oddech na mojej skórze. Jego mocne perfumy. Jego oczy. Jego głos. Czuję się bezsilna. Nieprzespane noce, strumienie łez, czerwone oczy. Tylko jedna rzeczy pozwala mi nie pamiętać, nie przejmować się, po prostu żyć, cieszyć się, uśmiechać - Marihuana. 





Kiss. Kwaśna Limonka. 







Bohaterowie.





 Anna Diana Elizabeth Black 

Urodziła się 23 sierpnia 1994 roku. W Londynie. 
Szalona dziewczyna o złej historii. Liderka gangu "Mara Sarvar'cha", a jej ksywa to- Netty. MS 13- jest to grupa osób, dokładnie to 13 osób, łącznie z Anne. Każdy z nich ma przezwisko, którego używają w swoim hobby i zawodzie (jako członkowie MS 13). Jest uzależniona od narkotyków, a może, bardziej jest uzależniona od tego stanu, w którym zapomina o przeszłości, zapomina o przyszłości, po prostu żyje chwilą i jest szczęśliwsza ? Tak ,zdecydowanie to drugie. Co odmieni jej życie w takim stopniu, że nie będzie już musiała ćpać by być szczęśliwą ? A może kto ..? 









One Direction 

Harry (Fox, Fast)- 20 lat ; Louis (Lew)- 21 lat ; Niall (Mo)- 20 lat ; Liam (Leroy)- 21 lat ; Zayn (Zack)- 20 lat 
                        
Na pozór znany na cały świat boysband. One Direction posiada drugie dno. Chłopaki są znani pod pseudonimami ( w nawiasach obok imion). Robią to co kochają. Szybkie auta, wyścigi to jest ich żywioł, ich miłość. One Direction w dzień, zaś Green Street w nocy. Śpiewanie - to ich zawód, gang i wyścigi - to ich hobby. Chłopcy pewnego razu poznają Netty. Kim ona jest ? Jak skończy się ich znajomość ? Co ich połączy z MS 13 ?

AU- One Direction nie istnieje. 




Mara Salvar'cha






John ( Jo ) High - 23 lat










Josh ( Junior ) Fortman - 18 lat











Dominic ( Be ) Howard - 21 lat









Aaron ( Xo ) Mclain - 20 lat









Adam ( Lex ) Galvin - 19 lat








William ( Will ) Lanter - 20 lat








Jonathan ( Jona ) Mollow - 21 lat









Nathan ( Nat ) Craven - 21 lat









Christopher ( Chris ) Brown - 22 lat









Andrew ( Andy ) Tinsel - 19 lat








David ( Dav ) Blaks - 20 lat









Leon ( Leo ) Price  - 20 lat








Inni: 
Aurora (Rori) Backs - najlepsza przyjaciółka Anne. Nie wiem lecz o jej alter ego- Netty . Ma ona 19 lat tak jak Ann. 
Caroline Maxwell - najlepsza przyjaciółka Anne i Rori. Tak jak Ro nic nie wie o alter ego Ann. Ma 19 lat. Chodzi z An do jednej klasy. 






Reszta bohaterów zostanie dodana pod postem( lub gdzieś w środku) rozdziału, w którym się pojawi. 

Wstęp.

Tak więc oto ja- Kwaśna Limonka. Stwierdziłam, że będę prowadzić blog o One Direction (podobny do poprzedniego), ale inny. Będzie posiadał tytuł "Defend me" oraz podobnych (lub takich samych) bohaterów. :) 



Poprzedni blog zawiesiłam. Tymczasowo lub na stałe (jeszcze nie wiem). No to do Prologu :)) 


Poprzedni blog : Gloomy Form




Kiss.  Kwaśna Limonka