- Więc.. wiesz którego chcesz? - zapytał Joker. Kiwnęłam głową i skupiłam swój wzrok na splecionych palcach. Przygryzłam wargę. Cholera zawszę tak robię jak jestem zdenerwowana albo się boję. - Boisz się, że nie dasz rady? - zapytał po chwili Jack. Punkt do zapamiętania: Muszę koniecznie sprawdzić czy on potrafi czytać w myślach. Podniosłam wzrok i spojrzałam na jego twarz. Skupiłam spojrzenie na jego oczach- one nie potrafią oszukiwać. Widziałam w nich troskę. Trochę tak jak u starszego brata. No cóż, tak mnie traktuje, jak siostrę. Nieśmiało pokiwałam głową. Co się ze mną dzieje? Ja rzadko kiedy jestem nieśmiała.. Muszę się opamiętać, czy coś.. Okey. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech przez nos i ze świstem wypuściłam go przez usta. Jack zaśmiał się. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. Prychnęłam. Odwróciłam wzrok na przyciemnioną szybę jego samochodu. Zapomniałam wam wspomnieć, że zawsze jeździłam z którymś z chłopaków. Dzisiaj trafiłam na Jack'a. Zapadła cisza. Wiedział, że teraz lepiej mnie nie denerwować. Wtedy często.. jak to nazwać? "Wybucham". Dojechaliśmy na miejsce. Zza rogu słychać było muzykę, a gdy skręciliśmy w prawo przed nami pojawiła się chmara ludzi, tańczących, śmiejących się, rozmawiających. Dziewczyny w skąpych ubraniach kleiły się do różnych mężczyzn, a nawet.. do siebie. Ugh.. Skrzywiłam się i pokręciłam z obrzydzeniem głową. Jak można tak się zachowywać? No cóż, nie mi to oceniać. Gdy tylko się do nich zbliżyliśmy, wszystkie oczy skierowały się na nas. Spojrzałam się na Jack'a, a ten uśmiechnął się pod nosem. Przewróciłam oczami. Auto zatrzymało się, a ja wysiadłam z niego. Oparłam się o przednią maskę samochodu i rozglądałam się za moim dzisiejszym celem. Niestety to co zobaczyłam nie było moim wymarzonym autem, tylko twarzą chłopaka moich koszmarów. Moje ciało całe się spięło. Patrzył na mnie i gdy zauważył moją reakcję, uśmiechnął się pod nosem. Zauważyłam, że po mojej prawej i lewej stronie, ni stąd ni z owąd, pojawili się chłopcy. Wiedzieli o Lukas'ie. Wiedzieli o wszystkim i teraz chcą go dorwać. Wyprostowałam się. Zauważyłam, że Leon ruszył w stronę Lukas'a. Ruszyłam za nim i chwyciłam go za nadgarstek. Odwrócił się do mnie, a ja pokręciłam głową i powiedziałam nieme "Nie". Widziałam to, że zauważył w moim oczach strach. Bałam się Lukas'a, bałam się tego co może mi jeszcze zrobić. Leo pogładził mnie po policzku i uśmiechnął pocieszająco. Och.. nie lubię tego jak ludzie mi współczują. Nie potrzebuję tego. Nie potrzebuję niczyjej pomocy. Chłopak, którego jeszcze chwilę temu trzymałam za nadgarstek, stał już przy Lukas'ie i wymierzał mu pierwszy sierpowy. Lukas chwycił się za krwawiący nos, spojrzał na Leon'a spod byka i chciał mu oddać, ale ten zwinnie uniknął jego ciosu. Za to wymierzył pięść w jego brzuch, Lukas zgiął się w pół i zaczął pluć krwią. Opadł na ziemię, a ja stałam sparaliżowana i powstrzymywałam łzy. Leo wymierzył jeszcze parę serii ciosów i wstał z nieruchomego chłopaka. O Boże! On się nie rusza! Pędem podbiegłam do Leon'a i przytuliłam go od tyłu mocno zaciskając powieki i powstrzymując go od kopnięcia. Jego ciało rozluźniło się, a ja otworzyłam oczy. Obrócił się tak, że teraz swobodnie mógł patrzeć na moją twarz, na której widniała jedna samotna łza.
- Należało mu się.- szepnął mi na ucho, po czym odsunął się od mojej szyi i kciukiem starł łzę. Szczerze mówiąc, cieszyłam się, że Lukas oberwał. Gdzieś głęboko w sobie wiedziałam, że należy mu się i właśnie dlatego się cieszyłam. Uśmiechnęłam się słabo i pociągnęłam nosem, co wywołało chichot u Leo. Dostał ode mnie żartobliwie w ramię i po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem. Chłopak zawiesił swoje ramię na moich barkach i razem ruszyliśmy w stronę MS 14. Cała dwunastka się uśmiechała.
- No to którego wybierasz?- zapytał John, gdy już stanęliśmy przed nimi.
- Hm.. Niebieski charger, ale go nie widzę.- powiedziałam smutno, rozglądając się na wszystkie strony. Leo poklepał mnie po ramieniu i gdy odwróciłam się do niego, z uśmiechem pokazał palcem, wskazując mi moje auto. Uśmiechnęłam się. Zauważyłam chłopaka z burzą loków, który wysiadał z samochodu. Jego zielone oczy spoczęły na mnie i uniósł jedną brew do góry. Hipnotyzująca zieleń jego oczu.. To spojrzenie.. Ten uśmiech.. Och.. Odwróciłam wzrok i spojrzałam na Junior'a, który zmaterializował się obok mnie. Pochylił się nade mną i szepną na ucho.
- Fast. Szybki, niezrównoważony, nieobliczalny. No to życzę powodzenia.- odsunął się ode mnie, a ja popatrzyłam na niego z otwartymi szeroko oczami i lekko rozwartymi ustami. Spojrzałam na lokowatego. Oddech miałam przyśpieszony i przygryzałam wargę. Chłopak wygłupiał się ze swoimi czterema przyjaciółmi. No pięknie.. I jak ja mam zdobyć ten samochód ?!
*Notka*
No to rozdział drugi :3 Jak myślicie Ann zdobędzie auto? Pokona Harry'ego? Czekam na wasze opinie :))
Kwaśna Limonka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz