piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 5.

Przebudziłam się, ale nadal nie otwierałam oczu. Nasłuchiwałam. Dlaczego? Bo obudziłam się w obcym miejscu, nigdy wcześniej nie widziałam tego pokoju. Czarne ściany, w białe napisy- fragmenty piosenek, jak przypuszczam i sentencje życiowe, miłosne i tym podobne. Łóżko pachniało tak dobrze. Skądś znam ten zapach. Taki podobny.. Usłyszałam, że drzwi się uchylają. Ciężkie kroki zbliżały się do łóżka, na którym aktualnie leżałam. Brzeg lekko się zakołysał, gdy ktoś na nie usiadł. Minuty mijały, a ta osoba się nie odzywała, po prostu siedziała. Irytująca cisza. Czas to przerwać, przeciągnęłam się i usiadłam. Egipskie ciemności, które przerywała mała smuga światła pochodząca z korytarza. 
- Dlaczego udawałaś, że śpisz?- odezwał się męski głos. No i wpadłam.. 
- Um.. ale.. ja..- dobra nie mam wymówki.- Dobra, udawałam. Gdzie jestem?- szybka zmiana tematu. Próbowałam wstać, ale ból, który przeszywał mój brzuch, mi na to nie pozwolił. Syknęłam, chwytając się za brzuch z bólu i prawie upadłam, gdyby nie tajemniczy chłopak. Bohater od siedmiu boleści. No, ale mnie uratował przed upadkiem na twarz.- Dzięki.- szepnęłam. Usiadłam na łóżku, a on obok mnie.- No to może teraz wytłumaczysz mi gdzie jestem?- Chłopak spojrzał na mnie. Znam go, ale skąd? 
- Miałaś wypadek i zabrałem Cie do siebie, ponieważ byłaś ciężko ranna. Pamiętasz wypadek, prawda?- No zobacz potrafi mówić. Przewróciłam oczami. I poprawiłam pozycję. 
- Tak pamiętam wszystko.- odpowiedziałam.- O Boże!- krzyknęłam i zerwałam się na równe nogi. Zgięłam się i oparłam ręce na kolanach.- Chłopaki będą mnie szukać.- dodałam i chwyciłam się za brzuch. I co ja mam teraz zrobić. Cholera. Chodziła po pokoju i zastanawiałam się co zrobić.- Daj mi telefon.- powiedziałam do chłopaka zatrzymując się przed nim i wyciągnęłam rękę. Spojrzał na nią i uniósł jedną brew do góry.- Proszę.- dopowiedziałam i przewróciłam oczami. Znowu. Chwycił za tylne kieszenie i wyciągnął z jednej mój telefon. Gdy mi go podawał, specjalnie przejechał palcami, po wierzchu moich. Bezczelny. Przewróciłam oczami znowu. Tani podryw. Sory memory to nie na mnie takie chwyty. Uśmiechnęłam się bezczelnie i odwróciłam na pięcie. Ruszyłam do drzwi, a on, jak przypuszczałam, za mną. Chwyciłam za klamkę i już miałam otwierać drzwi. Tajemniczy znajomy chwycił mnie za ramię i obrócił w swoją stronę. Naparł na mnie, a drzwi zamknęły się z trzaskiem. Zamknęłam oczy i rozchyliłam usta. 
- Jestem Harry.- szepnął mi w usta.- Styles.- dokończył i nachylił się, składając jeden całus w kąciku moich ust. Telefon wypadł mi z ręki i z hukiem rozwalił się pod naszymi stopami. To wyrwało mnie z transu. Te jego piękne, hipnotyzujące, zielone oczy. Spojrzałam w dół, podkurczając palce. Chłopak zrobił dokładnie, to samo co ja, w tym samym czasie. Co wywołało zderzenie głowami. Harry zrobił krok w tył. Ja próbowałam rozmasować miejsce zderzenia naszych głów. Spojrzałam na loczka i wybuchnęłam głośnym śmiechem. On od razu się wyprostował i również zaczął się śmiać. Po chwili przestaliśmy się śmiać, a Harry przerwał cisze:
- Niezłe poznanie się. Co nie?- powiedział, a ja zachichotałam pod nosem. I przytaknęłam mu. 
- Tak przy okazji jestem Anna.- powiedziałam i uśmiechając się podałam mu rękę.- Black. Anna Black.- dodałam i cofnęłam się wyprostowana. "Jak prawdziwa księżniczka z Mara SaLvar'cha". Najpotężniejszego gangu bla bla bla bla. Przewróciłam oczami. Muszę przestać to robić. Chłopak nachylił się i pozbierał szczątki mojego telefonu. 
- Em.. Harry pożyczyłbyś mi telefon, bo mój już chyba jest do niczego.- powiedziałam do loczka. On uśmiechnął się do mnie i podał mi swój telefon. Wybrałam jedyny numer, który znałam na pamięć. Leon. 
- Cześć Leo tu Netty.- powiedziałam do słuchawki.
- O MÓJ BOŻE! Netty! Tak się martwiliśmy! Nic Ci nie jest? Gdzie jesteś? Co się stało? 
- Leo uspokój się i mnie posłuchaj. Miałam wypadek, gdy się ścigałam. Jestem u Harry'ego Stylesa. Wrócę do domu niedługo. Będziemy w kontakcie.- rzekłam i odłożyłam słuchawkę. Dobra pewnie będzie zły za to, ale nim będę martwić się później. Teraz powstaje inne pytanie. Jak ja do cholery wrócę do domu i gdzie jestem? 




*Notka.*
  

Pewnie i tak już nie czyta tego bloga, ale niech będzie. Nie dodawałam postów i zaniedbywałam go, ponieważ straciłam wenę i nie wiem jak to naprawić + szkoła, obowiązki i masa rzeczy. 
Mogę tylko powiedzieć przepraszam. :c 


Ps. Mała zmiana w zakładce BOHATEROWIE. Chodzi o David'a. :)) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz